Mateusz Klinowski » dowiedz się więcejUrząd

Nasze delegacje i szkolenia. Co Wadowice na tym zyskują?

Urząd
NDI Gruzja (1)

Wyjazdy służbowe to nie rozrywka, ale praca, którą wykonujemy na rzecz mieszkańców. Burmistrz siedzący tylko w swoim gabinecie, jak miało to miejsce wcześniej, to w dzisiejszych czasach zupełna pomyłka. Mamy sukcesy i ciekawe pomysły, dlatego często jesteśmy zapraszani, aby o nich opowiadać. A nasze kontakty procentują korzyściami dla miasta. 

Jakiś czas temu portal Wadowice24, należący do asystenta poprzedniej burmistrz, a obecnie opłacany przez Starostwo Powiatowe, poruszył temat wyjazdów służbowych mojej zastępczyni. Ewie Całus zarzucono, że – kolokwialnie – wozi się za pieniądze mieszkańców. Temat z pewnością będzie dalej wałkowany, dlatego chciałbym Wam  nieco przybliżyć, do czego właściwie służą nasze wyjazdy służbowe, udział w konferencjach i szkoleniach.

Praca burmistrza nie polega tylko na siedzeniu w gabinecie i zajmowaniu się papierami. Zadaniem dobrego gospodarza miasta jest lobbowanie na rzecz społeczności lokalnej wszędzie tam, gdzie należy to robić. To udział w zjazdach, spotkaniach, konferencjach i szukanie okazji do nauki czy nawiązania współpracy. Próba dyskredytowania tej działalności zakrawa na głupotę. Poprzednia burmistrz Ewa Filipiak i jej asystent Marcin Płaszczyca, autor krytycznego tekstu, na konferencje nie wyjeżdżali, a w spotkaniach burmistrzów nie uczestniczyli. Nie tylko dlatego, że nie mieli niczego ciekawego do powiedzenia. W mojej ocenie po prostu niespecjalnie angażowali się w swoją pracę.

Mimo to (a może właśnie dlatego?) Wadowice24 już w 2017 roku grzmiały, że „Ewa Całus na koszt podatnika pokonała tam i z powrotem odległość szacunkową ok. 11 400 km”, co kosztowało 9313 zł. Szkopuł w tym, że moja zastępczyni nie przejechała tych kilometrów dla własnej przyjemności, a brała udział w spotkaniach i szkoleniach, na które ją wydelegowałem w ramach obowiązków służbowych. Wyjazdy służbowe stanowią bowiem część pracy jej i innych urzędników. Akurat my wykonujemy ją zwykle w swoim czasie wolnym (weekendy) i szanując pieniądze podatnika.

Warto też podkreślić, że nasze wyjazdy służbowe to niewielki odsetek całkowitej liczby delegacji pracowników Urzędu Miejskiego. Przykładowo, w 2017 roku pracownicy wykonali 501 delegacji służbowych, z czego 62 przypadły na mnie i moją zastępczynię. W 2018 roku w delegację urzędników wysłałem już 293 razy, z czego 16 razy moją zastępczynię. Choć chciałbym, żeby jak najwięcej z tych wyjazdów przypadało na konferencje i szkolenia, większość z nich to po prostu szara urzędnicza konieczność – podpisywanie dokumentów w różnych instytucjach i spotkania robocze urzędników związane z postępowaniami, które prowadzimy.

Spotkanie z Burmistrzem Wadowic samorządowców i polityków Gruzji.

Spotkanie z Burmistrzem Wadowic gruzińskich polityków i samorządowców.

Sam też pokonałem odległości znacznie większe od mojej zastępczyni, którą na celownik wziął sobie nierzetelny portal lokalny. Wadowice reprezentowałem w czasie prestiżowych wydarzeń odbywających się za granicą. Brałem udział w konferencjach samorządowców w Barcelonie, Tibilisi, a ostatnio w San Giovanni Rotondo. Za mój pobyt zwykle płacili organizatorzy, niekiedy opłacałem go sam. Miasto dokładało się niewiele (głównie obowiązkowe diety czy koszt transportu), jeżeli w ogóle.

Możemy również pochwalić się konkretnymi rezultatami naszych wyjazdów. I tak, w następstwie wyjazdu do Belgii w Wadowicach zorganizowaliśmy konferencję z zakresu przemocy w rodzinie, na której szkolić się będą nasi pracownicy. Za konferencję płacili Belgowie. Rezultatem spotkań Progresywnych Burmistrzów była na przykład wspólna organizacja Europejskiego Tygodnia Mobilności, a obecnie publikacja podsumowująca nasze działania lokalne. Na to uzyskaliśmy dofinansowanie zewnętrzne. Dzięki wyjazdom Ewy Całus mamy też partnerów, którzy szkolili członków naszej Rady Seniorów, czy przygotowują aplikację mobilną dla mieszkańców. Wszystko to za darmo!

Panel progresywnej polityki miejskiej w czasie Forum Ekonomicznego w Krynicy

Panel progresywnej polityki miejskiej w czasie Forum Ekonomicznego w Krynicy był wielkim sukcesem frekwencyjnym

Wreszcie, na miejskim rynku stoi stacja pomiaru zanieczyszczeń powietrza. Gmina Wadowice korzysta z niej bezpłatnie, dzięki naszym dobrym kontaktom  nawiązanym właśnie w czasie spotkań wyjazdowych, konferencji i szkoleń.

Nadal często jesteśmy w rozjazdach. W ostatnim pół roku byliśmy bądź będziemy gośćmi Forum Sieci Progresywnych Burmistrzów, Forum Ekonomicznego w Krynicy, Kongresu Kobiet, Kongresu Ruchów Miejskich, Europejskiego Kongresu Samorządów, Kongresu Regionów itd. Zwykle mamy tam swoje wystąpienia czy referaty. Dzięki temu Wadowice są widocznym punktem na samorządowej mapie Polski. I niech tak zostanie.

PS. Gdy w zeszłym roku M. Płaszczyca pisał w sensacyjnym tonie o Ewie Całus i jej wyjazdach, próbując robić z tego kolejną dętą aferę, media publikowały dane dotyczące kosztów przelotów lokalnych posłów. Ewa Filipiak miała wykonać 113 lotów dojeżdżając do Sejmu, co podatnika kosztowało ponad 64 000 zł. Opłacany przez nią przez lata portal Wadowice24 nie napisał o tym jednak ani słowa.