Mateusz Klinowski » dowiedz się więcejDziałania

Trzy lata nieudolności, czyli historia pewnego powiatowego chodnika

Działania
chcemychodnika

Niedawno Starosta Wadowicki pochwalił się w lokalnych mediach, że dotrzymał słowa. Wybudował bowiem 160 m chodnika przy drodze powiatowej. Ma to stanowić dowód niebywałej skuteczności. Bartosz Kaliński zapomniał jednak dodać, że cała inwestycja mierzy 1400 m, a mieszkańcy czekają na nią od 3 lat. 

Starostwo Powiatowe od grudnia 2014 roku było w posiadaniu projektu budowlanego chodnika w Kleczy przy drodze powiatowej na Łękawice. Od tego czasu urzędnicy zasłaniali się brakami dokumentacji, przerzucali się odpowiedzialnością, a inwestycja stała w miejscu. Gmina Wadowice co roku przeznaczała na budowę chodnika 100 000 zł. Pieniędzy nie wykorzystywano. I pewnie ta zabawa trwałaby nadal w najlepsze, gdyby mieszkańcy Kleczy Górnej, gdzie chodnik jest potrzebny najbardziej, nie zaczęli protestować. To oni dotarli do dokumentów związanych z inwestycją, dzięki czemu na jaw wyszedł poziom zaniedbań urzędników. Zaczęło się publiczne piętnowanie niekompetencji starosty Bartosza Kalińskiego. Ten nie miał już wyjścia i prace nad chodnikiem nagle przyspieszyły. Ich efektem jest krótki, wybudowany w grudniu odcinek. Ale nie w Kleczy Górnej.

Kamil Świątek, wcześniej aktywista Inicjatywy Wolne Wadowice, założył na FB grupę Chcemy chodnika w Kleczy Górnej, gdzie zarzucał Kalińskiemu nieudolność i piętnował jego zaniechania. Również dzisiaj bezlitośnie demaskuje „niebywałą skuteczność” starosty.

Chwalenie się budową 160 metrów chodnika w sytuacji, gdy projekt ma 1,4 kilometra, w dodatku po 3 latach całkowitego przestoju w sprawie, i to w taki sposób, jakby to był jakiś niebywały sukces, uważam za śmieszne – napisał w reakcji na przechwałki Kalińskiego – Nasz protest miał doprowadzić do wybudowania chodnika w Kleczy Górnej, na odcinku od torów do dworu, a zatem w miejscu, którędy jeżdżą ciężarówki z kamieniołomu oraz dzieci chodzą do szkoły. Od naszej ostatniej interwencji minęło już 5 miesięcy, a starosta mimo zabezpieczonych środków i posiadanych pozwoleń nadal nie wybudował w Kleczy Górnej ani metra chodnika! 

Opisany problem nie ogranicza się jednak do tej jednej nieudolnie prowadzonej inwestycji. To raczej ilustracja szerszego zjawiska.

W Gminie Wadowice mamy drogi publiczne: krajowe, powiatowe i gminne. Choć naszym obowiązkiem jest dbać o te ostatnie, znaczne środki przeznaczamy na inwestycje również na drogach krajowych i powiatowych. Jest to wyrazem mojej filozofii działania: brania odpowiedzialności za wszystkie drogi na terytorium Gminy Wadowice. Wcześniej często tego unikano, zasłaniając się stwierdzeniem, że „to nie nasze zadanie, nie my powinniśmy je finansować”. I w ten sposób wiele potrzebnych inwestycji stało w miejscu.

O naszym dużym sukcesie, czyli chodniku przy drodze krajowej pisałem niedawno. Był to przykład skutecznego współdziałania w ramach samorządu gminnego. W ciągu 3 lat z udziałem budżetu Gminy Wadowice powstały też odcinki dróg powiatowych w Kleczy, Wysokiej, Ponikwi, Kaczynie. Przy drogach powiatowych projektujemy i budujemy chodniki.

Wydatki w budżecie Gminy Wadowice na remonty dróg powiatowych.

Wydatki w budżecie Gminy Wadowice na remonty dróg powiatowych.

Jak widzicie, na zadania własne Powiatu przeznaczamy spore środki (nie wspominając o pomocy dla szpitala powiatowego). Niestety, Powiat nie potrafi ich w pełni wykorzystać. Więcej, przy realizacji naszych projektów urzędnicy Starostwa mnożą przeszkody, zamiast współpracować. Nie sposób tego racjonalnie zrozumieć.

Na koniec dodam, że choć Gmina przeznaczyła na budowę oddanego do użytku odcinka chodnika w Kleczy Dolnej 100 000 zł (całość kosztowała 148 000 zł), starosta i tym razem nie potrafił wykorzystać całości przekazanej mu kwoty.

Morał z tego taki, że we wspólnym interesie jest, aby na szczeblach gminnego i powiatowego samorządu nie zasiadali partyjni ambicjonerzy, tylko kompetentni i myślący o interesie ogółu samorządowcy. I dobrze, że mieszkańcy biorą sprawy w swoje ręce tam, gdzie urzędnicy nie stają na wysokości zadania, pochłonięci politycznymi intrygami na poziomie podwórka z trzepakiem.