Mateusz Klinowski » dowiedz się więcejDziałania

Żeby nie było korków…

Działania
TOKSA

 

Przy okazji powrotów mieszkańców Śląska z Podhala, powrócił też temat korków. Wylano publicznie żale na niedrożne drogi krajowe w Wadowicach, ale o źródłach problemu nie wspomniano.

Zapytajmy zatem, skąd się biorą korki? W skrócie: ze złego zaplanowania komunikacji – w mieście, regionie, województwie czy na szczeblu kraju. Aby zlikwidować korki, na wszystkich szczeblach państwa potrzebujemy więc mądrych i wykształconych polityków i urzędników. Czy takich mamy? Czy oprócz widmowej i niepopartej pieniędzmi obietnicy budowy „BDI” z ust polityków, a zwłaszcza rządzącej partii PiS, usłyszeliście jakikolwiek program poprawy komunikacji w regionie? No właśnie…

Kolejny mit to tranzyt. Pomijając korki świąteczne, takie jak w miniony wtorek, które stały się pretekstem do podbijania na portalach tego właśnie tematu, w korkach najczęściej miasto stoi w godzinach szczytów porannych i popołudniowych. Czyli dokładnie wtedy, kiedy mieszkańcy miasta i okolic wyjeżdżają z domów i wracają do domów. Podkreślmy: MIESZKAŃCY. To bowiem mieszkańcy naszej gminy i powiatu wywołują to zjawisko, wbrew opinii ich samych, zrzucających odpowiedzialność na przyjezdnych. Pomiary dowodzą, że ruch tranzytowy przez Wadowice to zaledwie 25-33% przejeżdżających w godzinach szczytu przez kluczowe ronda pojazdów.

Kolejnym mitem jest w takim razie zbawienna rola BDI. Skoro, jak już wiemy, to nie tranzyt jest źródłem korków, budowa BDI niewiele zmieni. Zwłaszcza, że w zaplanowanym, niemożliwym do akceptacji dla większości mieszkańców miasta przebiegu, BDI nie będzie miała żadnego wpływu na ruch północ-południe i zakorkowanych skrzyżowań w całości nie rozładuje. Pokazałem to na poniższej grafice, gdzie zaznaczyłem schematycznie planowany przebieg BDI i miejsce występowania korków.

bdi_szkic

Co zatem jest sposobem na korki?

Studium transportowe dla Wadowic, którego wykonanie zleciłem Politechnice Krakowskiej, diagnozuje komunikacyjne problemy Wadowic i wskazuje dla nich rozwiązanie. Sposobem na korki jest: przebudowa infrastruktury drogowej w mieście w kierunku uspokojenia ruchu samochodowego, budowa ścieżek i dróg rowerowych, rozwój kolei i komunikacji miejskiej. A dopiero w dalszej kolejności budowa zewnętrznego układu obwodnic – wysiłkiem miasta bądź GDDKiA. 

Inwestycje te mają za zadanie zmianę nawyków komunikacyjnych mieszkańców, stwarzając alternatywę dla używania samochodu. Potrzebujemy rowerowej i kolejowej rewolucji, o których wcześniej już pisałem na tym blogu, a nie budowy autostrady przez miasto. Dokładnie takie działania zaleca nam światowej sławy ekspert Gil Penalosa (rozmowę z nim można obejrzeć tutaj).

Zobacz: Rowerowa rewolucja nadjeżdża

Zobacz: Nadchodzi kolejowa rewolucja!

I ten plan właśnie realizujemy. Pozyskaliśmy ogromne środki finansowe (dziesiątki milionów) na przebudowę Wadowic. Zaprojektowaliśmy: sieć dróg rowerowych, zewnętrznych parkingów przy obwodnicy, nowe dworce samochodowy i kolejowy. Na finiszu jest projekt ronda na drodze krajowej 52, powstają projekty dróg rowerowych przy drogach krajowych i powiatowych. W mieście jest darmowa komunikacja miejska. Powstaje wreszcie obwodnica miasta, której projekt zleciłem w 2017 roku. O czymś takim jeszcze trzy lata temu można było w Wadowicach tylko pomarzyć.

To właśnie wymienione przeze mnie powyżej działania stanowią JEDYNY REALNY sposób na zmniejszenie ruchu samochodowego w mieście. Ruchu, który i tak już znacznie się upłynnił, choćby dzięki wykonaniu lewoskrętu na skrzyżowaniu DK 52 z ul. Wałową.

Z funduszy unijnych pozyskaliśmy ponad 12 mln zł na przebudowę miasta

Z funduszy unijnych pozyskaliśmy ponad 13 mln zł na przebudowę, która całkowicie zmieni komunikację w mieście

Na koniec dodam, że w ten pozytywny program poprawy jakości komunikacji w Wadowicach mógł włączyć się narzekający dzisiaj na korki starosta. Co zrobił w zmian? Pod absurdalnym pretekstem Bartosz Kaliński i jego urząd zablokowali świetny projekt przebudowy całej ul. Lwowskiej odmawiając jej pozwolenia na budowę. Przez starostę nie tylko nie przebudowaliśmy w 2017 roku głównej ulicy miasta, tworząc drogi rowerowe i ronda w kluczowych skrzyżowaniach, oraz deptak z pierwszeństwem pieszych na ostatnim odcinku ulicy, gdzie stale dochodzi do potrąceń pieszych. Najprawdopodobniej straciliśmy również szansę na dofinansowanie inwestycji: 2,3 mln zł!

Lwowska stanowiła pierwszy krok na drodze do poprawy jakości komunikacji w mieście, który w 2018 roku mogliśmy mieć już za sobą. Jeżeli więc starosta stojąc w korkach użala się na Fejsbuku nad własną niedolą, niech pamięta, że sam do niej przyłożył rękę. Jak wielu kiepskich urzędników i nieudolnych polityków przed nim.