Mateusz Klinowski » dowiedz się więcejDziałania

Porządki na wysypisku

Działania
eko

Kontynuuję proces rozmontowywania lokalnych układów towarzyskich i porządkowania sytuacji w spółkach z udziałem gminy. Dokonane zmiany personalne wynikają z mandatu zaufania, jaki otrzymałem od wyborców.

Wczoraj zakończyłem współpracę z Lesławem Makuchem, wiceprezesem EKO (mąż zwolnionej dyscyplinarnie kierownik wydziału organizacyjnego UM Wadowice). Wcześniej pełnomocnikiem zarządu spółki Termowad przestał być Wiesław Ramos, dyrektor basenu, którego usunąłem też z Rady Nadzorczej spółki wodociągowej (żona jest kierownikiem wydziału inwestycji UM Wadowice – na zwolnieniu lekarskim od kilku miesięcy).

Wcześniej wymieniłem składy Rad Nadzorczych spółek – po raz pierwszy w historii Gminy Wadowice zorganizowałem do nich nabór na zasadzie otwartego konkursu. Startowały w nim znane nazwiska: Filipiak, Kotarba, Królik, Ramos… Do składu powołałem jednak osoby z wykształceniem kierunkowym i prawniczym. Nasze spółki gminne mają wreszcie fachową kontrolę właścicielską.

Dlaczego i z jakim efektem znalazłem się w Radzie Nadzorczej EKO?

Nieco inna sytuacja miała miejsce w spółce mniejszościowej EKO. Tutaj umowa spółki wyklucza bezpośrednią kontrolę właściciela, dlatego w Radzie Nadzorczej poprzednia burmistrz Wadowic umieściła zaufanego pracownika – Skarbnika Gminy. Chcąc mieć bezpośredni wpływ na działanie spółki musiałem więc, wymieniając Skarbnika, sam wejść do składu tej Rady. Dopiero to pozwoliło mi wprowadzać dalsze zmiany. Ich efekty?

W wyniku ustaleń z drugim właścicielem, spółką EMPOL z Tylmanowej, wczorajsze zgromadzenie wspólników dokonało poważnej redukcji uposażeń członków zarządu. Do tej pory obaj prezesi zarabiali po ok. 11 500 zł brutto. Obecnie pensja wiceprezesa wyniesie ok. 3 600 zł brutto, prezes zarobi dwukrotność tej kwoty. Oszczędność w skali roku to ok. 150 tys. zł! Konieczność powołania wiceprezesa spółki jest wynikiem przygotowanej przez moją poprzedniczkę umowy spółki – osoba ta ma reprezentować interes gminy w spółce, w której mamy mniejszościowy udział. Mówiąc kolokwialnie: ma pilnować prezesa, reprezentującego większościowego udziałowca. Zaraz wyjaśnię kogo i z jakich powodów powołałem na to stanowisko.

Tymczasem zwracam uwagę, że moje posunięcia w EKO mają wymierny skutek, zgodny ze składanymi obietnicami wyborczymi: rozmontowywanie układów oraz oszczędności.

Spółka EKO i jej perspektywy

W obecnych realiach rynkowych EKO pod rządami mojej poprzedniczki na fotelu burmistrza oraz jej kolegi prezesa L. Makucha skazana była na likwidację. Wysypisko przynosiło stratę, pokrywaną z pieniędzy gminnych, przyjmowało symboliczne ilości odpadów, nie posiadało instalacji do ich przetwarzania. Instalacji tej Gmina nie potrafiła samodzielnie zbudować, ale prezes Makuch zarabiał pensję burmistrza (ok. 11 500 zł miesięcznie), zaś w Internecie krążyły nagrania z “nocnego” przyjmowania odpadów na wysypisko. Na zakładzie pracował jeszcze jego brat, a bramy pilnował syn obecnego przewodniczącego Rady Miejskiej…

Sytuacja zmieniła się dopiero po wejściu w spółkę udziałowca większościowego. EMPOL zapewnił rosnący strumień odpadów, wybudował własnymi środkami instalację ich przetwarzania, zwolnił obsługę bramy odpowiedzialną za nieprawidłowości i założył monitoring składowiska. Spółka stanęła przed perspektywą uzyskania rentowności. W mojej ocenie, po okresie konsolidacji rynku, w perspektywie czasu spółka zacznie zarabiać i przynosić konkretne zyski Gminie Wadowice. To z pewnością jeszcze nie będzie ten rok.

Wiceprezes

Rok 2014 spółka zakończyła z zyskiem 27 tys. zł, przy kosztach dwuosobowego zarządu blisko 300 tys. zł! Taka kuriozalna sytuacja nie była dla mnie możliwa do akceptacji, stąd ścięcie tej kwoty o połowę. W związku z wygaśnięciem kadencji zarządu, na stanowisko wiceprezesa spółki, z pensją 3 600 zł, a więc niewiele wyższą od pensji zwykłych pracowników, powołałem Pawła Kopra. Jego zatrudnienie na etacie w Urzędzie Miejskim zakończyło się. Paweł jest znanym przedsiębiorcą, który razem ze mną walczył z lokalnymi układami i do którego mam zaufanie. Te układy zniszczyły jego firmę.

Pracując w UM Wadowice Paweł pomógł mi zaoszczędzić kilkaset tysięcy złotych – renegocjowaliśmy część umów, pilnowaliśmy przetargów. To wymierne korzyści, które Gmina Wadowice, a więc my wszyscy, odnieśliśmy korzystając z jego doświadczenia. Teraz misją Pawła będzie uporządkowanie EKO. Nielegalne wwożenie odpadów musi się skończyć, a odpowiedzialni za nieprawidłowości będą rozliczeni.

O kolejnych moich ruchach w gminnych spółkach będę informował.

PS. Jak łatwo się domyślić, na portalu poprzedniej burmistrz Wadowice24 wybuchnie zaraz kolejna “afera”. Do głosów oburzenia dołączy też z pewnością “zatroskane miastem” środowisko byłego starosty. Pozostaje zapytać, gdzie byli wszyscy, gdy nocami na EKO wwożono odpady, a odwołany przeze mnie z funkcji kolega poprzedniej burmistrz otrzymywał każdego miesiąca ponad 11 tys. zł? Z jakichś powodów nikomu z nich to nie przeszkadzało…